













Zostało nam jeszcze albo tylko 42 dni... meblujemy pokoik i zbieramy rzeczy na przywitanie bąbla...
ściany już pomalowane, częściowo tapetowane... czekamy na meble...
a ja pomimo braku weny twórczej zrobiłam na szybko skrzynkę na pieluchy...


dokładnie w tych kolorach są ściany... (: i też z tymi misiami...
nie jest to decoupage w czystej formie ale trudno...
a dziewczyny zdolne kuszą" CUKIERKAMI " tym razem u Jolinki http://jolinka.blogspot.com/
nie umiem szyć, zabrakło babci która by mnie nauczyła a takie cuda można wyczarować jak Jolinka ....

ostatnio niestety moja pasja decupażowa idzie mi opornie z paru powodów jeden prozaiczny brak funduszy drugi to brzuch i plecy ( brzuch nie lubi zapachu farb i innych preparatów a plecy pozycji do malowania), a myślałam że właśnie teraz w tym "błogosławionym" stanie będę mogła oddać się zdobieniu.... zostaje mi podziwianie koleżanek....
dużo teraz zwiedzam po Pradze przszedł czas na Berlin, niestety w tempie ekspresowym więc nie nacieszyłam się klimatem i nie odkryłam nie-znanego oblicza miasta a szkoda... co jest fajne to to ze można zwiedzać to miasto na wiele sposobów np. pieszo, rowerem (do wynajęcia na każdej prawie ulicy), płynąc statkiem, jadąc starodawną bryczką, trabantem, czy na tych dziwnych pojazdach na dwuch kółkach , których nazwy nie pamietam... nie polecam zwiedzania autem, bo z miejscami do parkowania bywa cienko...
zaliczyliśmy też Potsdam( pod Berlinem) czyli nasze połączenie Wilanowa z Łazienkami i jszcze trochę... duży teren na którym jest wszystko, pałace, domy w stylu włoskim, chińskim ,fonntanny, rzeżby wiatraki, i cuda i wianki.... polecam na oddzielną wycieczkę... pięknie....
i tu osiągnełam zgon (:
kilka zdjęć wrzucam a co...



idziemy dziś na usg... podglądać bąbla mam nadzieję że nie zrobi nam niespodzianki co do płci, bo wszystko już kupowane pod małą kobitkę jest(:
To co sie dzieje za oknem mocno wpływa na moje nastroje ciążowe, a wszyscy widzimy jak jest...
wiec dopadają mnie leki i łezki... jak po szybie spływa deszcz... jest i radość i odliczanie na Anie, dobrze że mam R a słońce czasem osusza świat...
oczywiście przez wredność tej pogody wiele imprez plenerowych na które uwielbiem chodzić nie były tak udane jak powinny z niektórych zgezygnowałam, bo co to za radocha odmrozić sobie nos w czerwcu (:
13-tego część starej brukowanej ulicy Chłodnej zamieniłą sie w jarmark, gdzie maozna było delektować się chlebem ze smalcem, wedzona kiełbasą czy kogucikiem na patyku... byłoby o wiele milej gdyby nie ostry wiatr i bicze deszczu.....
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 3650
Zwykła dziewczyna, o zwykłych marzeniech....
z wykształcenia psycholog dzieciecy, z zamiłowania decuopażystka, zdjeciaraka, molek książkowy....
jeśli mi pozwolisz pomaluję twój świat i nie tylko na źółto i niebiesko...
zapraszam do mojego świata pasji ,decoupagu, zdjęć i aniołów...
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: